INFO

Do wszystkich u których mam zaległości w czytaniu i komentowaniu - wiem, że zwlekam zbyt długo. Ale obiecuję, że się tym zajmę. Na razie ogarniam u siebie na blogu wszystko, robię zapasy rozdziałowe na zimę, na wypadek zaniku chęci do pisania i jakoś nie mam weny na komentarze. Jeszcze raz przepraszam i obiecuję, że będę u was. Jak tylko się ogarnę.


BRAK CZASU. BRAK CZASU. CZERWONY ALARM!

środa, 21 grudnia 2016

I od nowa...

Znów. Znów muszę przepraszać...
Rozdział 14 leży i kwiczy w dalekim dupiu. Ruszałam go ostatnio na początku listopada... Niedługo skończy się grudzień, a ja nie tykam go nadal. Przerasta mnie temat tego rozdziału, nie mogę go przeskoczyć, a to, co się stanie jest ważne dla fabuły ogółu...
Jest mi cholernie wstyd, ale nie będę w stanie ruszyć go nadal. Spróbuję się z nim powoli oswajać. Niestety, na przekór moim wielkim chęciom, wena mnie opuściła. Miejmy nadzieję, że nie bezpowrotnie.
Módlmy się wszyscy o prezent od Mikołaja w postaci rozdziału. Oczywiście, jeśli tylko macie ochotę na taki podarek od Santa Clausa.

Z moją dozgonną miłością,
G.

2 komentarze:

  1. Na swoim blogu masz opisaną historię, która wyróżnia się z tłumu podobnych do siebie historii.
    Zrozumiałym jest, iż chcesz odwzorować jak najdokładniej potrafisz sposób myślenia bohaterów i ich wniosków na otaczający ich świat. Jednakże droga do pokazania sposobu ich myślenia pozostawia wiele do życzenia, ponieważ robisz to w sposób niedojrzały.
    Próbujesz wykreować ich jako dzieci wojny, obawiające się tego, co na nich czeka, ale biorące los w swoje ręce i kierujące swoim życiem tak, jakby wiedziały czego od życia oczekiwać. Mimo, że podejmują słuszne decyzje, to wydaje mi się, że jest to szczęśliwy traf - nie mamy żadnych analiz zysków i strat ze strony bohaterów, nie widzimy prób panowania nad darem, nie wiemy tak na prawdę nic o wodzie z przepowiedni, mimo że jest jednym z głównych bohaterów mających ocalić świat od niechybnej zagłady. Mimo przedstawienia jej jako bohatera pierwszoplanowego traktujesz ją jakby od niechcenia, marginalnie, jak postać najwyżej drugoplanową. Zasługuje na więcej uwagi, choćby dlatego, że opanowała lepiej swoje zdolności niż główna bohaterka i najwyraźniej ma zdolności powiązane z ogniem, tak jak główna postać historii z wodą (wysłanie listu w butelce).
    Mamy do czynienia z nieprawdopodobnie słabym przepływem informacji pomiędzy strefami, a także brakiem informacji na temat ich struktury oraz ochrony granic. Nie udostępnianiasz nam informacji kiedy i co ważniejsze jak powstały - w niektórych książkach o zbliżonej tematyce (rok 1984) jest to zabieg celowy i jesteśmy tego świadomi - zaś u Ciebie mamy do czynienia z brakiem doświadczenia autorki, co nie jest niczym złym, ale odnosi się wrażenie, że Ty nie wiesz dlaczego powstały strefy, stad takie braki.
    Po prostu taki obraz świata pojawił ci się w głowie, ale nie wiesz jak do tego doszło, więc przelałaś na papier czego byłaś pewna, a o reszcie zapomniałaś. Zwracam ci na to uwagę, ponieważ powstanie stref kompletnie odizolowanych jest w polityce niemożliwe. Przepływ informacji, ludzi i towarów pomiędzy poszczególnymi terytoriami jest rzeczą tak naturalną,że dziwoi mnie to dlaczego ktoś mógłby to zablokować. I jak? Skoro ludzie byli w stanie pokonać barierę, to jakieś informacje były przekazywane. Czy ludzie były na nie ślepi? Czy tamci spoza stref do jakich przynależeli byli zabijani?
    Czy mieszkańcy różnili się w jakiś sposób wyglądem, charakterem, pochodzeniem, umiejętnościami? O strukturze rządów i organizacji terytorialnej, ekonomii także nie wiemy nic. Jak i o początkowych przebiegach walki.

    Jest to do wypracowania, nie masz się czym martwić. Warto przeczytać rozdział pięć razy przed publikacją - najczęstszym błędem jest publikowanie postów bez ich uprzedniego sprawdzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak rozbudowany komentarz! Twoje wskazówki wcielę w zycie. Przepraszam za niedociągnięcia, ale muszę się przyznać, ze to moja pierwsza opowieść... Moim celem nigdy nie było skupienie się na strefach, ale jak o tym mówisz, to faktycznie popelnilam komleptną głupotę. Starałam się omijać sprawy polityczne i skupić się... Hm. Właściwie sama nie wiem na czym. Rzucam wątki i chcę tylko brnąć do końca bez skupienia się na istotnych szczegółach. Zabójcy są eksperymentem, ale mimo wszystko nie powinnam tak wszystkiego lekceważyć.
      Natchnelas mnie do pisania historii od nowa. Na razie jednak skończę to co mam.

      To nie jest tak, ze nie sprawdzam, po prostu jestem strasznie roztrzepana i tak chcę już pisać dalej, ze nie przejmuje się co właściwie publikuję.
      Mam tylko czternaście lat i dopiero zaczynam. Mam nadzieję,ze mimo tych licznych błędów, które popelniam, zechcesz zostać i pomóc mi to wszytko opanować. Nadal czuję się niepewnie w tym co robię.
      Jedyne co na ten moment mogę obiecać to fakt,ze następny rozdział będzie całkowicie poświęcony wodzie. Skupie się bardziej na mocy, miejscu i czasie akcji.

      Na swoją obronę chcę jeszcze napisać, ze tak się zaniedbalam, bo myślałam, ze nikt nie czyta spoza bliskiego kręgu znaiomych, a tu proszę.

      Dziękuję za wskazówki!

      Usuń